Denko styczeń
Kosmetyki

Kosmetyczne denko- styczeń

Co ciekawego wpadło do denkowego koszyczka w styczniu? Jest i balsam do ciała z Bielendy Eco Nature i maseczka do twarzy z My Magic Essence. Do tego żel Holy Harmony! i hydrofilowa pasta do mycia twarzy Jeżyna z BioUp. Same ciekawe kosmetyki, także chodźcie poczytać!

Zacznę może od tego, że wiem, wiem, wpisy o denku miał się skończyć. Ale pomyślałam sobie, że przecież te posty są dla Was świetnym źródłem mojej opinii o kosmetykach. To wszystko jest na blogu i póki go prowadzę, to te treści nie zginą. Tak więc, wpisy zostają i będą się pojawiać. A teraz przechodzimy do recenzji kosmetyków zużytych w styczniu 🙂

Kosmetyki do twarzy i ciała

Probiotyczny Żel do mycia twarzy i ciała Holy Harmony Alkemie

W styczniu skończyłam bardzo przyjemny Probiotyczny żel do mycia twarzy i ciała Holy Harmony! z Alkemie. Ten żel świetnie oczyszczał skórę, doskonale zmywał makijaż, ale moją skórę twarzy delikatnie przesuszał i po umyciu powodował uczucie ściągnięcia. Stąd wolałam zużyć go do mycia ciała i w tej roli sprawdził się świetnie. Pachniał świeżo, dobrze się pienił, bardzo lubiłam umyć się nim po treningu. Żel ma gęstą konsystencję, więc nie przecieka przez palce. Do tego jest wydajny! Czy po niego sięgnę znów? Myślę, że tak.

Hydrofilowa pasta do twarzy Jeżyna BioUp

Hydrofilowa pasta myjąca Jeżyna z BioUp to nowość od marki. Kosmetyk był dla mnie taki sobie. Zacznę od konsystencji, która na pierwszy rzut oka wydaje się być fajna i powinna gładko sunąć po skórze. Niestety, na początku idzie to bardzo topornie i wręcz tarłam skórę, zamiast ją delikatnie masować. Dopiero, gdy dodałam trochę wody to było już lepiej i demakijaż szedł gładko. Gdy pasta dostała się do oczu, dość mocno szczypała, więc tutaj uwaga. Kosmetyk dobrze zmywał się ze skóry, nie pozostawiał tłustej warstwy, ale nie do końca radził sobie ze zmywanie tuszu do rzęs. Zapach Jeżyny jest słodki, mi się podobał. Pasta jak dla mnie jest niezła, ale niewydajna. Mały słoiczek 60 ml wystarczył mi na miesiąc używania. Finalnie nie wrócę do niej.

Bielenda Eco Nature

Maska Fruti&Flower z My Magic Essence to moje drugie opakowanie. Maseczka ma w składzie witaminę C, która w kontakcie z wodą nie ulatnia się oraz nie uczula. Wspaniale wygładza, nawilża i w widoczny sposób rozświetla skórę. Bardzo ją lubię i kiedyś na pewno znów do niej wrócę!

Esencja tonizująco-łagodząca Mięta z Aloesem od Mokosha to nowość od marki, którą znalazłam w ich kalendarzu adwentowym. Na plus jest to, że produkt mnie nie uczulił ani nie wywołał żadnego podrażnienia mimo aloesu w składzie. Esencja jest przyjemna, odświeżająca i wydajna, jednak nie zauważyłam spektakularnych efektów odnośnie nawilżenia skóry. Buteleczka wystarczyła mi na dwa miesiące używania. Nie wiem, czy wrócę do tego kosmetyku ponownie.

Odżywcze masło do ciała Bielenda Eco Nature z mleczkiem waniliowym, kokosowym i kwiatem pomarańczy– ah jakie to było fajnie masło! Bardzo cieszy mnie dostępność kosmetyków z fajnym składem stacjonarnie w drogeriach. Ta seria od Bielendy jest wyjątkowo udana i pięknie pachnąca. Masło nawilża i odżywia skórę, nie jest tłuste więc można go używać rano i wieczorem. Ja bardzo lubię zapach tych produktów- to delikatny kokos z wanilią. Piękny, otulający, relaksujący. Masło na pewno jeszcze kiedyś kupię! Zapach, wydajność, dostępność i cena jak najbardziej na plus!

Dajcie znać, czy używałyście któryś z tych kosmetyków!

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *