samoopalacze
Kosmetyki

Porównuję kosmetyki samoopalające- balsam brązujący z Mokosh i piankę brązującą z Body Boom

Samoopalacze do ciała cieszą się w ostatnim czasie dużą popularnością. Sięga po nie coraz więcej osób tym samym często rezygnując z opalania ciała. Ja również stawiam w tym roku na samoopalające. Dzisiaj we wpisie mam dla Was porównanie dobrze mi znanego balsamu brązującego z Mokosha i nowości, jaką jest pianka brązująca z BodyBoom.

Po co mi samoopalacz?

Samoopalacze kojarzą mi się głównie z pomarańczową skórą, smugami i brzydkim zapachem kosmetyku. Nie byłam do nich przekonana aż do momentu mojego ślubu 2 lata temu, gdzie musiałam wyrównać kolor skóry tak, aby pasował do cielistej siateczki na ramionach, która była odrobinę ciemniejsza niż odcień mojej skóry. Wtedy pierwszy raz sięgnęłam po kosmetyk samoopalający, a wybór padł na zachwalany przez wiele osób balsam brązujący z Mokosha. Od tego momentu co jakiś czas sięgam po balsam brązujący z Mokosha, który przed ślubem sprawdził się świetnie.

Samoopalacze pozwalają uzyskać efekt opalenizny na skórze w domowym zaciszu bez wystawiania skóry na słońce. Ja osobiście lubię do sukienek mieć lekko opalone nogi, więc gdy lato nagle zaskakuje, używam samoopalacza na noc i rano skóra wygląda ładnie.

W dzisiejszym wpisie porównuję dwa produkty samoopalające- balsam brązujący z Mokosha, który znam i lubię oraz nowość- piankę brązującą z Body Boom. Używałam tych produktów przez trzy dni aplikując tylko na wnętrza rąk (tak, jak robiłam w przypadku toników samoopalających). Po zdjęcia efektów zapraszam poniżej.

Balsam brązujący Mokosh

Balsam brązujący Mokosh
Balsam brązujący Mokosh w mini pojemności

Jak już wspomniałam wyżej- ten kosmetyk używałam i lubię go. Balsam z Mokosha nawilża skórę, nie przesusza jej i nadaje delikatnego koloru. Efekt skóry muśniętej słońcem. Mi nawet po 3 dniach aplikacji balsamu brązującego pod rząd nie udało się osiągnąć „efektu pomarańczy”.

Skład balsamu jest naprawdę fajny- mamy tu oleje ze słonecznika i baobabu, z marchewki, wosk z borówki, aloes. Za opalanie skóry odpowiada w balsamie składnik pochodzenia naturalnego MelanoBronze z ekstraktu z niepokalanka pospolitego. Składnik zwiększa produkcję melaniny w melanocytach, dzięki czemu skóra staje się lekko opalona.

Poniżej zobaczycie zdjęcia na wnętrzu rąk z trzech dni aplikacji balsamu Mokosh na skórę.

Ręka bez samoopalacza
Balsam brązujący Mokosh
Ręka po jednym użyciu balsamu brązującego z Mokosha

Jak widać na zdjęciach, po trzech dniach skóra ma już ładny odcień lekko opalonej skóry.

Balsam z pomarańczą i cynamonem z Mokosha nadaje skórze delikatny odcień opalenizny bez smug. Ma kremową konsystencję, która szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, tak więc aplikacja jest prosta i przyjemna. Zapach balsamu to delikatna pomarańcz z cynamonową nutą- dla mnie w porządku.

Pianka brązująca BodyBoom

Pianka samooplajaąca do ciała Body Boom

Nowość z BodyBoom, która jest w dobrej cenie, dostępna stacjonarnie np. w Rossmannie i do tego bardzo ładnie pachnie! Nigdy wcześniej nie używałam pianki samoopalającej do ciała, więc ta z Body Boom bardzo mnie zaciekawiła. Do pianki dokupiłam rękawicę, aby łatwiej aplikować ją na skórę.

Pianka ma naturalny skład. W środku znajdziemy ekstrakt z kurkumy, nasion chia, z mango, olej ze słodkich migdałów, betainę, a za opalanie skóry odpowiada erytruloza. Erytruloza jest zamiennikiem DHA i działa podobnie. Nadaje skórze ładny, brązowy odcień, dodatkowo nawilża i jest trwalsza niż DHA.

Piankę z Body Boom używałam na noc aplikując na skórę za pomocą specjalnej rękawicy. Rękawica jest miękka i ma aksamitną fakturę, dzięki czemu mogłam dobrze rozprowadzić mgiełkę po ciele bez smug. Moja rękawica jest z B.Tan i dostaniecie ją w Rossmannie za ok. 25 zł.

Rękawica do samoopalacza

Poniżej zdjęcia z efektem na skórze rąk.

pianka opalająca body boom
Ręka po jednej aplikacji pianki opalającej z Body Boom

Pianka brązująca Body Boom w mojej ocenie już po pierwszej aplikacji nadaje skórze ładny odcień opalenizny. Widać też, że po jednym użyciu pianki skóra jest bardziej brązowa niż po użyciu balsamu z Mokosha. Jak już przetestowałam piankę na wnętrzu ręki, to nałożyłam ją na całe ciało. Rękawica bardzo ułatwia całą aplikację pianki i dzięki niej można łatwo i równomiernie rozprowadzić kosmetyk na skórze.

To, co mi trochę przeszkadzało po aplikacji pianki to uczucie lepkości. Miałam piżamę z krótkimi spodenkami i koszulkę z krótkim rękawkiem i po nałożeniu pianki na ciało czułam się lekko klejąca. Moja rada jest taka, aby po aplikacji pianki ubrać piżamę z długimi spodniami i rękawami. Wtedy to uczucie lepkości nie powinno być odczuwalne.

Poniżej możecie zobaczyć konsystencję obu samoopalaczy- u góry pianka, na dole balsam Mokosh.

Konsystencja pianki body boom i balsamu mokosh

Podsumowując

Oba kosmetyki samoopalające są godne polecenia! U siebie nie zauważyłam ani brudzenia pościeli, ani brudzenia ubrania po stosowaniu tych kosmetyków. Schodzą równomiernie ze skóry, nie tworzą smug i nieestetycznych plam. Balsam z Mokosha ma jeszcze jeden plus- można go stosować nie tylko do ciała, ale też do twarzy! Więc mamy tutaj opcję 2w1.

Body Boom Mokosh

To, o czym musisz pamiętać przed aplikacją kosmetyków samoopalających:

-przed aplikacją samoopalacza zrób peeling całego ciała lub wyszczotkuj dobrze całe ciało. Wtedy masz pewność, że usunęłaś martwy naskórek i opalenizna będzie równomierna.

-po aplikacji produktu dokładnie umyj ręce, aby nie było plam

-najlepiej nakładaj kosmetyki samoopalające na noc

-podczas używania kosmetyków samoopalających stosuj SPF na ciało. Kosmetyki samoopalające nie mają właściwości ochronnych przed słońcem.

Czy używałyście któregoś z testowanych przeze mnie kosmetyków opalających? Dajcie znać!

2 komentarze

  • Karolina

    Witam, bardzo fajne porównanie:) ja od siebie polecam brazujacy balsam only bio ritualia, jest tańszym zamiennikiem mokosha, nawet skład maja podobny, pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *